Pachnący blok czekoladowy czyli walentynkowe sprzątanie kuchennych szafek

  •  
  •  

To będzie szybki wpis i szybki przepis na „walentynkowy” blok czekoladowy. Wpis będzie zupełnie niekosmetyczny i  nieperfumeryjny. Będzie za to trochę prywaty.

Zacznę od tego, że my z Małżonkiem Walentynek nie obchodzimy.

Zaraz… Wróć! Jak to nie?!

Zacznę jeszcze raz.

My z Małżonkiem Walentynki obchodzimy… codziennie. Niezmiennie, już od prawie 24 lat. Zadałam sobie nieco trudu i obliczyłam, że dziś świętujemy je po raz osiem tysięcy pięćset siedemdziesiąty czwarty.

Nasze Walentynki

Jednak zupełnie obce są nam brokatowe serduszka, kartki z pozytywkami, wstążeczki, figurki, misie, różowe kubeczki czy pluszowe serca. Nie obdarowujemy się kwiatami, winem, perfumami ani czekoladkami. Stanowczo nie misiamy sobie, nie żabciamy, nie myszkamy ani nie ptaszkamy. Nie tatuujemy sobie naszych imion, nie trzymamy się ciągle za ręce, jak również nie wymieniamy maślanych spojrzeń. Nie wychodzimy razem do kina, na koncert, na sushi ani nawet na pizzę.

walentynki

To nie znaczy, że nigdy razem nie wychodzimy! Oczywiście, że wychodzimy! Tylko nie po to, by udowodnić sobie miłość!

Nie prześcigamy się w dowiedzeniu sobie kto o kim bardziej pamięta i kto kogo bardziej kocha. Świętujemy te nasze codzienne „Walentynki” po cichu, ale nie popadamy w rutynę – każdego dnia inaczej. Stałym elementem naszych walentynkowych obchodów jest poranna kawa, a potem celebrujemy je różnie – czasem gorącą zupą, innym razem pierogami na obiad, świeżo obleczoną pościelą pachnącą wiatrem czy wspólnie obejrzanym filmem.

Takie „Walentynki”, mimo, że obchodzone codziennie, nie wymagają od nas stałego zaskakiwania się nawzajem, nie rujnują nas finansowo, nie zaśmiecają nam mieszkania tandetnymi kurzołapami i nie generują ton plastikowych odpadów.

Dziś na przykład nasze 8574 „Walentynki” świętujemy blokiem czekoladowym. A ponieważ jest to PACHNĄCY blok czekoladowy, to dzielę się przepisem.

Wspomnienie dzieciństwa

Blok czekoladowy to taki deser, do którego mamy szczególny sentyment, bo to przysmak naszego dzieciństwa. Był hitem czasów przedwalentynkowych. Pewexy kusiły wtedy zagranicznymi słodyczami pakowanymi w barwne i szeleszczące folijki, ale blok czekoladowy na stole był tysiąc razy lepszy niż markowe łakocie za szybą.

Mój uwspółcześniony blok czekoladowy ani trochę nie zalatuje siermiężnym PeeReLem. Ja go robię na bogato! Zamiast margaryny daję masełko, nie żałuję kakao i jeszcze go perfumuję na dodatek. Zresztą, sami zobaczcie.

Przepis na blok czekoladowy

Składniki:

600 g (6 szklanek) mleka w proszku
300 g masła (1 i 1/2 kostki)
200 g kakao (cała paczka)
1 i 1/2 szklanki drobnego cukru
1 szklanka mleka
200 g ciastek (biszkopty i herbatniki)
150 g orzechów
50 g rodzynek
olejek eteryczny (tu pomarańczowy)

Wykonanie:

Ciastka grubo pokruszyć. W dużej misce wymieszać mleko w proszku i kakao. W rondlu rozpuścić masło i cukier, dodać mleko i olejek eteryczny. Wlać zawartość rondla do miski z mlekiem i kakao, wymieszać dokładnie sylikonową łopatką. Na koniec dodać pokruszone ciastka, orzechy i rodzynki. Przełożyć do wyłożonych papierem keksówek i schłodzić.

Nazwałam ten blok „Walentynkowym sprzątaniem szafek kuchennych”, bo istotnie można w nim upchnąć najróżniejsze resztki. Ja na przykład do jego przygotowania zużyłam dawno przeterminowaną paczkę Bebiko 3, wyschnięte na wiór biszkopty (są miękkie tylko chwilę po otwarciu paczki) i resztkę pokruszonych herbatników (dlaczego dzieci wybierają tylko całe herbatniki?). Możecie wrzucać do niego inne wymagające uprzątnięcia resztki: wafle, bakalie, suszone owoce, musli, różne orzechy, płatki kukurydziane a nawet płatki owsiane.

Zapach

Swój blok perfumuję olejkiem eterycznym pomarańczowym. Daję go sporo, ale to kwestia smaku, więc nie powiem dokładnie ile, bo Wasze nozdrza czy kubki smakowe mogłyby tego nie znieść. Zresztą, prawdę mówiąc – nie mierzyłam. Kiedy pierwszy raz używałam olejku pomarańczowego w kuchni, liczyłam kropelki i ciągle było mi mało. Olejek daje jakąś taką soczystą słodycz, której mam wrażenie, nie można przedawkować. Po prosu wyjęłam kroplomierz i przechyliłam buteleczkę. Na moje oko ubyło z niej 1,5-2 ml.

Ten akurat olejek jest przeze mnie wielokroć testowany i przez wszystkich lubiany. Ale robiłam cukiernicze eksperymenty z innymi olejkami eterycznymi i nie wszystkim przypadły one do gustu. O ile mięta, cynamon czy anyż sprawdziły się nawet nieźle, to już na przykład olejek lawendowy do serc moich najbliższych szedł okrężną drogą (przez okrężnicę) i nigdy ostatecznie nie trafił do celu. O swoich kulinarnych eksperymentach z zapachami już kiedyś pisałam.

Tak więc zapach swojego bloku czekoladowego oraz jego natężenie dostosujcie do preferencji Waszych Zakochańców.

blok czekoladowy

Podobnie zresztą należy dostosować wielkość porcji. Z podanej ilości składników wychodzą dwa duże bloki, takie jak na zdjęciu. Dla nas to niewiele, ponieważ my kochamy się szaleńczo, a poza tym na sporą porcję deseru liczą także liczne owoce naszej miłości.

Bezpieczeństwo

Na koniec kilka przykazań dotyczących bezpieczeństwa stosowania olejków eterycznych.

1.Patrz na czystość

Nie dawaj do jedzenia byle czego. Jeśli nie jesteś pewna czy zawartość butelki jest naturalnym olejkiem eterycznym, nie ryzykuj.

2. Wybieraj rozsądnie

Olejki eteryczne są używane w przemyśle spożywczym do aromatyzowania lodów, napojów, galaretek, gum do żucia, alkoholi, wędlin, zup i sosów w proszku itp. Nie wiem do czego używa się na przykład olejku jodłowego, sosnowego, czy cedrowego, bo nie potrafię wyobrazić sobie ich w produktach spożywczych, ale są dostępne w hurcie z atestami dla przemysłu spożywczego właśnie, więc do czegoś ich dodają.

Jednak nie wszystkie olejki nadają się do potraw. Kropla olejku rozmarynowego, bazyliowego lub czosnkowego do oliwy jest OK, ale nie sięgaj po olejki z roślin, których normalnie nie używa się jako przypraw, bo niekoniecznie posłużą Twojemu zdrowiu. Ponadto mogą zmienić smak potrawy.

3. Używaj oszczędnie

Pamiętaj, że olejki eteryczne to bardzo silnie skoncentrowane substancje. Przeliczniki są różne, bo każda z roślin olejkodajnych ma inną wydajność. Ale dla przykładu: jedna kropla olejku oregano odpowiada 6 gramom suszu. To około 4 czubate łyżeczki suszonego, kruszonego ziela. Taka ilość suszu powstała z jeszcze większej objętości świeżego oregano. Dałabyś tyle do sałatki czy sosu? No właśnie 🙂

4. Rozcieńczaj mądrze

Zadbaj o to, by tę odrobinę olejku rozprowadzić równomiernie w całej objętości Twojej potrawy. Pamiętaj, że olejki rozpuszczają się w tłuszczach, alkoholach i emulsjach. Możesz więc aromatyzować nimi wódkę (np. anyżówkę), oliwę do sałatek, czy lody. Ale nie próbuj rozpuszczać ich w wodzie. To się po prostu nie uda.

5. Na zimno

Jeśli chcesz aromatyzować olejkiem gotowaną potrawę, staraj się maksymalnie opóźnić moment dodania olejku. Zanim dodałam do roztopionego masła olejek pomarańczowy też odczekałam chwilę, aż tłuszcz nieco przestygnie.

Tak więc, wszystkiego smacznego i pachnącego! Kochajcie się <3 <3 <3


  •  
  •  
Tagged , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *