Kadzidło na prezent?! Czyli idealny prezent dla całej rodziny

  •  
  •  

Przed świętami każdy w duchu lub na głos zadaje sobie pytanie „Co na prezent?” I to nie raz, nie dwa, a na okrągło! Zamiast przypadkowej, ogólnodostępnej tandety chcemy ofiarować coś wartościowego, niebanalnego… coś z jednej strony luksusowego, z drugiej coś praktycznego… przede wszystkim coś, co ucieszy obdarowanego… Myślicie, że Mędrcy ze Wschodu też mieli takie dylematy? Skąd przyszły im do głowy akurat mirra, kadzidło i złoto?

Co na prezent dla dziecka?

W okresie okołoświątecznym media społecznościowe co chwila obiegają zabawne memy sugerujące, że gdyby w odwiedziny do Dzieciątka wyruszyły Mądre Kobiety, to przybyłyby na czas, uprzątnęłyby stajenkę, przygotowałyby posiłek, pomogłyby przy porodzie, a przede wszystkim – zamiast mirry, kadzidła i złota, przyniosłyby praktyczne prezenty.

Inny zabawny rysuneczek pokazuje Trzy Mądre Kobiety przynoszące w darze pieluchy, ciepły posiłek i mleko w proszku dla niemowląt.

kadzidło na prezent
Pokłon Trzech Mądrych Kobiet, źródło nieznane (nie do wyśledzenia)

W jeszcze innym żarciku rysunkowym pada pytanie: „Trzech Mędrców i żaden nie przyniósł czekolady?” Wiadomo przecież, że łakocie to bardzo uniwersalne rozwiązanie. Z pewnością lepsze niż jakaś tam mirra.

Bo co to w ogóle za prezent, kadzidło? Albo mirra. Niby wiadomo, że kosztowny, ale taki zupełnie niepraktyczny! Szczególnie gdy mieszkasz w nieogrzewanym lokum i brakuje ci podstawowych rzeczy. Wszak Jeszua (bo tak w oryginale brzmiało Jego imię) nie urodził się w majętnej rodzinie, ani nie przyszedł na świat w pałacu. Jego rodziców z pewnością ucieszyłyby artykuły pierwszej potrzeby, a nie jakieś tam fiu-bździu. Pachnidełka, też mi podarki! Od czapy zupełnie!

A co, gdybym Wam powiedziała, że dary Mędrców ze Wschodu były bardzo praktycznymi prezentami?

Uwierzycie?

Kim byli ci goście?

Ustalmy najpierw z kim mamy do czynienia. Choć Trzej Królowie głęboko wryli się w tradycję – mamy Święto Trzech Króli i orszak Trzech Króli, mamy liczne dzieła przedstawiające pokłon Trzech Króli –  na pewno nie byli królami. Żadne źródła historyczne tej tradycji nie potwierdzają, a jedyna wzmianka biblijna – Ewangelia Mateusza (drugi rozdział) – nazywa ich po prostu mędrcami.

 Wcale nie jest też pewne, że było ich trzech. Ta liczba wynika po prostu z liczby darów. Malowidła w katakumbach rzymskich (II i III w.) pokazują ich dwóch, czterech lub sześciu. Tradycja syryjska i ormiańska podaje, że było ich aż dwunastu (źródło)! Być może więc rację miał Ryszard Petru mówiąc o sześciu królach? Kto wie…

Nie wiemy też jak brzmiały ich imiona – Kacper, Melchior i Baltazar to imiona przypisane im wraz z rozbudowaną symboliką dopiero w średniowieczu. Kacper to imię pochodzące od perskiego słowa gizbar – dostojny, wspaniały. Imię Melchior ma pochodzenie hebrajskie i oznacza: „Bóg jest moją światłością”. Baltazar został utworzony do semickiego słowa beltszassar, które tłumaczy się: „niech Bel (bóstwo) chroni króla” (źródło).

Zresztą, wszystko w tej dopowiedzianej do przekazu Mateusza historii ma wymiar symboliczny. Kacper ma czarną skórę i symbolizuje kontynent afrykański, Melchior jest królem Europy, a Baltazar stał się symbolem Azji (źródło). Dary, które ofiarowali także mają przypisaną symbolikę, choć do tego tematu wrócimy w dalszej części tekstu.

Wbrew przekazowi biblijnemu owych mędrców wciąż przedstawia się z monarszymi insygniami. Musiałam się chwilę naszukać, by znaleźć nieco bardziej prawdopodobne wyobrażenie artystyczne gości ze wschodu. Oto obraz autorstwa neoklasycystycznego malarza francuskiego James’a Tissot’a:

Trzej Królowie
James Tussot, „Podróż Magów”, 1894.

Wędrowcy przedstawieni powyżej wyglądają bardzo prawdziwie – zupełnie nie po europejsku, i nie po królewsku, jak przedstawiani są na większości dzieł. A temat w malarstwie jest bardzo popularny – wszyscy mistrzowie mają przynajmniej po jednym „pokłonie” na koncie.

Podróż ze Wschodu

Oto mędrcy udali się w daleką podróż. Bardzo daleką! Boli mnie tyłek, jak mam spędzić cztery godziny jadąc samochodem. Ogrzewanym samochodem, dodam, więc nie muszę nocą owijać się w płaszcz, i nie grabieją mi ręce. I nie muszę zsiadać z wielbłąda i rozpalać ognia, żeby łyknąć sobie kawki, gdy zmorzy mnie zmęczenie.

Tymczasem wędrowcy przybyli z daleka. Z mitycznego wschodu, który był prawdopodobnie Persją. Marco Polo (XIII w) wywodzi ich z perskiego miasta Saveh (współcześnie Iran), położonego „zaledwie” 1768 km od Nazaretu.

Ile trwała taka podróż wielbłądzią karawaną przez górzyste tereny współczesnego Iranu i pustynny Irak? Zakładając, że dziennie przemierzali dystans 30 kilometrów (25-30 km/doba pokonywano wozem, 30-40 km/doba konno), podróż w jedną stronę zajęła im około dwóch miesięcy, a na pewno nie krócej niż 6 tygodni. To wystarczająco długo, by od samego wyobrażania sobie trudów podróży rozbolała mnie każda kosteczka i by podróżnicy zasłużyli na moje ogromne uznanie.

Czy Mędrcy byli mądrzy?

Wiemy już, że przybysze nie byli królami. Z całą pewnością jednak byli gośćmi niezwykłymi. Byli ludźmi majętnymi i można to stwierdzić nie tylko po kosztownych prezentach. Sam fakt, że udali się w tak daleką podróż świadczy o ich zamożności.

To nie były czasy tanich linii lotniczych i ofert first/last minute dzięki którym przeciętny Kowalski może objechać pół świata. Ówczesny człowiek żył i umierał w promieniu maksymalnie kilku dni drogi pieszo od miejsca, w którym się narodził. A prócz wysokich kosztów podróży, taka wyprawa była też przedsięwzięciem o dość skomplikowanej logistyce.

Należało zaplanować trasę, wraz z możliwymi postojami i miejscami noclegowymi. Trzeba było wyliczyć i przygotować prowiant dla wszystkich uczestników podróży, w tym zwierząt. Dobrze było też przewidzieć wszystkie możliwe niebezpieczeństwa: załamania pogody, ataki dzikich zwierząt, rabunek, choroby, przeszkody, itp. i spróbować im zawczasu przedsięwziąć.

Mądrości i wiedzy wymagało także zlokalizowanie Nowonarodzonego na podstawie analizy pism hebrajskich (Lb. 24:17, Mich. 5:2) i obserwacji zjawisk astronomicznych. Postaram się pokazać Wam także, że Mędrcom nie tylko nie brakowało mądrości, ale też wyczucia i taktu.

Co Mędrcy przywieźli „na prezent”?

Odpowiedź zna chyba każdy: mirrę, kadzidło i złoto. Każdy z tych darów ma swój wymiar symboliczny. Złoto, jako cenny kruszec, symbolizuje królewski status Obdarowanego. Kadzidło (olibanum) miało symbolizować kapłańską rolę. Mirra, która używana była m.in. do namaszczania zwłok oraz podczas uroczystości pogrzebowych, była zapowiedzią śmierci Mesjasza.

Jak widzicie – symboliki w tych prezentach nie brakuje, ale czy są to podarunki praktyczne? 

I co, gdybym powiedziała Wam, że złoto wcale nie było złotem? To znaczy było, ale nie takim jak Wam się wydaje.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Pierwsza wątpliwość co do prawdziwości tego wyobrażenia pojawiła się, gdy poszukiwałam informacji na temat różnych kadzideł, w tym żywic spalanych jako kadzidła. Oto okazuje się, że w czasach Chrystusa złotem nazywano żywicę cyprzyku czteroklapowego (Tetraclinis articulata), dziś powszechnie znaną pod nazwą sandarak (zobacz!). Tę żywicę nie tylko nazywano złotem (ma piękny złoty kolor), ale ceniono ją na równi ze złotem!

Czy to możliwe, że Mędrcy przynieśli w darze trzy rodzaje wonnych żywic? To burzy misternie budowaną symbolikę…

Niedługo po swoim przypadkowym odkryciu natknęłam się w sieci na bardzo ciekawą rozmowę z Klaudią Heintze, autorką bloga Sabbath of Senses  (autorka bloga w niezwykle plastyczny sposób opowiada o perfumach, uwielbiam Ją podczytywać).

Odmienna symbolika

Wspomniana rozmowa warta jest przeczytania w całości (możesz to zrobić TU), ale mnie szczególnie zainteresował wątek kulturowego postrzegania kadzideł. O trzech żywicach ofiarowanych na prezent Klaudia mówi:
„Znane u nas jako kadzidło frankońskie olibanum – przywiezione z wypraw krzyżowych przez Franków właśnie – w naszej kulturze kojarzy się głównie z sakrum; konkretnie zaś z chrześcijańskimi świątyniami. Tymczasem w kulturze arabskiej było ono symbolem męskości – ze względu na swój chłodny, lekko metaliczny aromat. Dlatego rycerze krzyżowi mieli okazję poznać właśnie olibanum, a nie symbolizująca kobiecość, ciepłą mirrę. Bo ich komnat nie okadzano mirrą. Nie okadzano ich też miękkim, łagodnym sandarakiem używanym w komnatach dziecięcych i nazywanym na wschodzie po prostu złotem”.

Możliwa jest więc zupełnie odmienna od tej rozpowszechnionej przez kościół symbolika darów: kadzidło (olibanum) symbolizujące mężczyzn, mirrę jako pierwiastek kobiecy, oraz sandarak (złoto) symbolizujący dzieci. Klaudia podsumowuje: „analitycy Biblii nie mając świadomości tej symboliki nie dostrzegają, że ofiarując Jezusowi złoto, kadzidło i mirrę, mędrcy w istocie ofiarowali swojemu bogu całą ludzkość„.

Wymiar praktyczny

Odłóżmy teraz na bok symbolikę i spójrzmy na prezent pragmatycznie. Na pierwszy rzut oka może nam się wydawać, że to podarki zupełnie oderwane od przyziemnych realiów rodziny z małym dzieckiem. Ot, zwykłe pachnidełka.

Nic bardziej mylnego. Gdybyśmy spojrzeli na te żywice okiem starożytnego człowieka, łatwiej docenilibyśmy ich ogromną wartość. Te dary nie tylko symbolizowały całą rodzinę – kobietę, mężczyznę i dziecko, ale też były prezentem bardzo spersonalizowanym, skierowane do każdego z osobna.

Ileż klasy mieli Mędrcy przynosząc miły podarek dla każdego! Oni nie tylko uhonorowali Nowonarodzonego, ale też Jego rodziców! 

Prócz tego, że były to prezenty spersonalizowane, to także bardzo cenne. Ich wartość nie wynikała jedynie z ceny, ale także – a może przede wszystkim – z praktycznej użyteczności. Przecież żywice były w ówczesnym świecie wartościowymi lekarstwami! To nie tylko jakieś tam pachidełka mające zapewnić chwilę luksusowej przyjemności, to przede wszystkim substancje o działaniu antyseptycznym i terapeutycznym.

Kadzidło (olibanum)

Kadzidłem zwyczajowo nazywa się wszystko, co spalane wydziela miłą woń. Są to więc zioła, drewna i żywice. Tymczasem nie o takie rozumienie kadzidła nam chodzi. Prawdziwe kadzidło to żółtawa żywica sącząca się z kadzidłowca podczas spalania wydziela świeży, chłodny, delikatny, owocowo-cytrusowy zapach z delikatnie słodkimi, żywiczno-drzewnymi lub nawet metalicznymi czy pikantnymi tonami.

Olibanum stosuje się w aromaterapii, w perfumerii i kosmetyce (kremy, szampony, mydła). Działa przeciwzapalnie i antyseptycznie, wzmacnia system immunologiczny, łagodzi stany bólowe. Cenione w leczeniu reumatyzmu, infekcji oskrzeli i dróg moczowych, astmy. Zewnętrznie stosowane w przypadku urazów i chorób skóry. W medycynie arabskiej żywica kadzidłowca i olejek z niej pozyskany są używane do sporządzania płynu do płukania jamy ustnej w dolegliwościach dziąseł i gardła (źródło).

Olibanum i mirra były bardzo pożądanymi środkami leczniczymi tamtego regionu. Po dodaniu aloesu przygotowywano z nich pastę-maść gojącą rany, oparzenia i używaną do leczenia chorób skóry. Maść działała antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Co ważne – taki preparat był stabilny fizycznie i mikrobiologicznie, można więc było przechowywać go dłuższy czas bez ryzyka, że rozwiną się w nim patologiczne drobnoustroje (link do raportu).

Istnieją też badania dowodzące właściwości przeciwstarzeniowych i użyteczności żywicy kadzidłowca w zapobieganiu chorobom serca (link do raportu). 

Mirra

To żywica pozyskiwana z kory drzewa balsamowego. Po wyschnięciu przybiera postać przezroczystych ziarenek, które spalane jako kadzidło wydzielają miły zapach. W czasach starożytnych mirra była lubianym kosmetykiem, używanym jako perfumy oraz do pielęgnacji skóry. Dziś również chętnie jest stosowana w kosmetykach jako dodatek do kremów, toników i szamponów.

Zapach mirry jest głęboki, bogaty, ciepły, aksamitny, miękki, gorzki, balsamiczny, ziemisty, a także nieco słodko-pikantny. Mirra jest ceniona w perfumerii także dzięki właściwościom utrwalającym inne nuty i ocieplającym całość kompozycji.

Ceniono ją bardzo dzięki właściwościom leczniczym – działa antyseptycznie, przeciwgrzybiczo, dezynfekuje powietrze, wzmacnia układ odpornościowy, relaksuje, ułatwia zasypianie, reguluje pracę układu trawiennego.
Mirra działa przeciwskurczowo i silnie przeciwbólowo. Stosowano ją w leczeniu chorób dziąseł i jamy ustnej, problemów z miesiączkowaniem i krążeniem, ran, siniaków, czyraków i odleżyn.
Jej antyseptyczne działanie wykorzystywano także do balsamowania zwłok (źródło).

Uniwersytet w Cardiff wciąż prowadzi badania nad terapeutycznym działaniem mirry i olibanum. Możesz o tym poczytać TU.

Sandarak

Żywica wypływająca z nacięć w korze cyprzyka czteroklapowego wydziela lekki, ciepły, balsamiczny, nieco kadzidlany zapach z nutą słodkich owoców.

Sandarak stosowany jest zarówno w aromaterapii, jak i perfumerii, gdzie ceniony jest szczególnie za właściwości utrwalające zapach.

Ta żywica od zawsze kojarzona była z dziećmi i palona w ich komnatach dla dezynfekcji, uspokojenia, zapewnienia im spokojnego snu. Łagodzi skurcze i bóle brzucha, leczy katar i przeziębienia, zwalcza pasożyty (tasiemce i obleńce). Źródło. Według innego źródła (A guide to medicinal plants in North Africa), sandarak zwalcza zawroty i bóle głowy, ból szyi i gorączkę u dzieci.

Klaudia Heintze dodaje, że: „w formie sandarakowego likieru lub rozpuszczoną w winie stosowano jako środek ułatwiający poród” (źródło).

***

I co? Wciąż uważasz, że kadzidła nie nadają się na prezent lub że to podarunek „od czapy”?

Mam nadzieję, że nie 🙂

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o kadzidłach, przeczytaj artykuł Jak palić kadzidła. A jeśli szukasz czegoś niebanalnego na prezent, to zajrzyj do sklepu i przyjrzyj się bliżej wonnym żywicom.

Joanna


  •  
  •  
Tagged , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *